II.

Ann. 17 kwi 2010

W związku z awarią mojego neta (spalenie wieży itp.) post ukazuje się właśnie w tej chwili.
xoxo, Ann.

Po wyjściu chłopaków rozmawiałyśmy jeszcze 15 minut. Ogólnie, o wszystkim. Później wtuliłam się w bluzę Maćka, którą zostawił na `kanapie` i udałam się w objęcia snów i marzeń, w których byliśmy razem. Piękne, ale mało prawdopodobne.



- Pobudka! – ktoś mocno szarpnął mnie za ramię. – Zuza, wstawaj!


- Eeeej, walnął cię ktoś po drodze?! – jak oszalała zaczęłam się drzeć na Maćka. Wiem, jestem nadpobudliwa. Ale nic na to nie poradzę xD.


- Zuza, jesteśmy we Władku. Musimy się przesiąść na busy, i dojechać na Hel – stwierdził, jak zwykle przemądrzale, Bambi.


- Nieee mooogliście taak ood razuu? – spytałam, ziewając.


- Inaczej byś nie wstała – dobitnie powiedział mój chyba przyszły chłopak.


Nie skomentowałam tego, tylko oddałam mu bluzę. Wyglądał, jakby wcale nie był zdziwiony. Mało tego, jeszcze porozumiewawczo skinął na Wojtka. Tak serio, to ja już nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. Ze mną jest coś nie tak, czy z nimi?


- Ok, ja jestem spakowana. Możemy wysiadać.


- Nie zapędzaj się. Któraś wychowawczyni albo twoja przyszła teściowa musi po nas przyjść – Maciek spiorunował Bambiego wzrokiem. Nie miał tego mówić, przynajmniej nie w towarzystwie Maćka. Chociaż mi się to podobało, bo mam teraz świadomość, że Maciek na mnie leci… Tak dla jasności: mama Maćka jeździ z nami na kolonie i zimowiska.


- Nie chciałeś tego powiedzieć, prawda, Daniel? – ton głosu Maćka zdradzał coś więcej, niż tylko `zwykłe` zdenerwowanie.


- Nie, no jasne, że nie – mimo tego zapewnienia, puścił do mnie oczko. – Tak mi się wymsknęło…


- Yhm.


- Ej, chłopaki nie kłóćcie się – Aga chciała jakoś rozładować napięcie w naszym cudownym przedziale. – Pewna osoba ma z tego twojego `wymsknięcia` mega dużo powodów do radości…


- Myślisz o mnie? – Łukasz momentalnie się rozpromienił.


- W pewnym sensie – Wojtek odpowiedział za nią.


- Oooo, widzę, że macie mnóstwo rzeczy do obgadania – w drzwiach pojawiła się mama Maćka. – Pogadacie w ośrodku. Wysiadamy. Zuza, Aga – chodźcie ze mną. Weźcie tylko bagaże podręczne, Maciek – ty weź torbę Zuzy, a Wojtek – Agi, ok.?


- Tak, proszę pani.


- Ok, mamo.


Z niepokojącymi minami udałyśmy za panią Anecką. Czego ona od nas chce?


- Nie bójcie się – nauczyciele czytają w myślach?! – Idziemy do drzwi, przez które będą wychodzić dziewczyny. Pan Ryszard* pilnuje chłopców.


Uśmiechnęłyśmy się nieśmiale. Cieszyła mnie perspektywa zobaczenia Kamy, Angie i pozostałych przyjaciółek. Jednak moja radość nie trwała długo.


- Patrzcie, to ciocia Zuza! – chmara dziewięciolatek otoczyła mnie i Agę. Nie wiem, jak one się tam pomieściły, bo korytarze w wagonach mają po 1,50 m szerokości!


- Emmm, ty jesteś Madzia, prawda? – spytałam uroczej blondynki, z różowymi kokardkami na głowie i plecakiem w kształcie kucyka Pony. Pamiętam, że chyba podobała się mojemu bratu…


- Nie, ja jestem Klaudynka. Madzia ma czarne włoski, spięte w dwa warkoczyki, a do tego niebieską sukieneczkę w różowe lis…


Może dalej bym jej słuchała, gdyby tylko umiała wypowiedzieć `s`. Jednak mój wzrok skupił się na czymś innym. Na czymś, a w zasadzie na kimś boskim. Taa, ja wiem, jestem zakochana w Maćku. Ale ten chłopak… Widziałam, jak patrzy na niego Aga. Dosłownie rozbierała go wzrokiem.


- Cześć – podał mi rękę i zaprezentował śnieżnobiały uśmiech. – Jestem Kuba. A ty?


- Zuza – odpowiedziałam i poczułam na sobie złowrogi wzrok Agi, więc szybko dodałam: - A to moja przyjaciółka Aga.


- Cześć – ten sam gest, ten sam uśmiech. Jednak ten do mnie był jakiś taki inny… Zupełnie inny…


- A., ja idę do Kamy…


- Co? Jasne, idź… - taką rozmarzoną widziałam ją jakieś trzy lata temu, gdy jeszcze chodziła z Łukaszem.


Nie bardzo wiedziałam, w którą stronę mam się udać, więc byłam zmuszona zapytać o drogę dziewięciolatki. Rok temu, razem z Angie, Kamą i Agą, chodziłyśmy z nimi po Starym Mieście w Gdańsku. Tak, dla jaj. Były nam potrzebne do cykania fotek xD.


- Dziewczynki, pamiętacie Angelikę? Córkę pani Doroty?


- Aaa, ciocię Angie, tak? – spytała ta cała Klaudynka czy jak jej tam było.


- Taaa, w którym przedziale jechała?


- Tam, do końca. W prawo.


- Spostrzegawcza jesteś – musiałam się na kimś wyżyć, po tym, jak mnie olała moja najlepsza kumpela. – Po lewej przedziałów nie ma.


Nie dziękując, czym pewnie naraziłam się tej bandzie wielbicielek Hany Pojebany, poszłam w stronę przedziału dziewczyn. Ze środka dobiegł mnie stłumiony rechot.


- Haha, o tym całym Glucie mówisz? Porąbana laska. Zabujała się w moim bracie – ten głos musiał należeć do Angie. – Wiecie, że ona też tu jest?


- Co?! – bez pukania wpadłam do środka. – To cholerne coś jest w tym pociągu, a ja o tym nie wiem?!


- Ooo, Zuza! Dawno cię nie widziałam.


- Angie, nie wnerwiaj mnie. Glut serio tutaj jest?


- Tak. Nie wiesz?


- Nie wiedziałam… Jest tutaj, żeby do Maćka zarywać… Innego sensu nie widzę.


- Zapewne. Ale się nie damy, co? – rozbrajał mnie jej nastrój bojowy.


- My?


- No, ty i ja.


- Ja i ty? – może jestem ciemna, ale nic z tego nie kumałam.


- Noo, Maciek ci jeszcze nie powiedział? – musiałam gdzieś uciec wzrokiem, a ten padł na trzy zupełnie nie znane mi dziewczyny. Żeby uniknąć dalszych beznadziejnych pytań Angie, zaczęłam z nimi gadać.


- Hej, Zuza jestem – podałam rękę pierwszej z brzegu, blondynce z grzywką.


- Natalia – uśmiechnęła się przyjacielsko.


- Zuza – kolejna była szczupłą ciemną blondynką.


- Majka.


- Zuza – ostatnia z dziewczyn była blondynką (nowość, prawda?) z zielonymi, roześmianymi oczami.


- Oliwia.


- Noo, to co tam u Was? Pierwszy raz z nami?


- Na to wygląda – Maja miała piękny uśmiech i śnieżnobiałe zęby. Na moment zaczęłam jej zazdrościć.


- Hm. To witajcie. Znacie wszystkich?


- Z Krakowa tylko ciebie. Z Maćkiem chodzimy do szkoły.


- Aha… A Gluta znacie, mam nadzieję?


- Tak – teraz odezwała się Oliwia. – Znamy ją aż za dobrze.


- W takim razie, pomożecie nam planować zemstę, ok?


- Jasne – Natalia wyraźnie ucieszyła się z tego powodu.


- Aaam, jeszcze jedno pytanie. Znacie Kubę?


- Kubę? Tego bruneta z grzywką?


- Taak, tego. Chyba jest z Wieliczki, tak?


- Taa. Jest od nas. A co? – Natalia chyba zbyt się nie cieszyła, że o niego wypytuję.


- A nic. Właśnie zarywa do mojej kumpeli.


- Do Agi?! – Kama w mig zerwała się z kanapy.


- Znasz inną porypaną?


- Wydawało mi się, że Aga nie jest w jego typie…


- A kto jest? – chyba przypadkiem wyrwało się Natalii.


- Zuza.


- Ja?!


- Dobra, ja się już nie odzywam.


Po minucie ciszy do przedziału wparowała pani Anecka.


- Ok., zbieramy się. Pociąg już staje na stacji. Nie pchajcie się!


- Dobrze, proszę pani.


Wyszłam z tego cholernego przedziału i zaczęłam szukać Agi. Z głupoty zapomniałam, że pociąg szarpie, gdy się zatrzymuje. Jednak nic mi się nie stało, nawet nie upadłam na podłogę. Poczułam tylko zapach perfum, coś w stylu CK one.


wciąż czuję twój oddech


zapach twoich perfum


te oczy jak Pacyfik


chcę znowu w nich tonąć


przytulić się do ciebie


poczuć się


bezpieczna**






- Zuza, nic ci się nie stało?– Kuba miał mega kojący głos.


- Nie, chyba nie. Dzienks.


- Nie ma sprawy. Jakoś się później odwdzięczysz.


Nie bardzo wiedziałam, co ma na myśli. Może to i lepiej? Stojąca już na stacji Aga rozmawiała z Maćkiem i Wojtkiem. Dlaczego wszyscy muszą mieć jakieś tajemnice, które z reguły dotyczą mnie?


- Zuza! Cho! – nigdy mi jeszcze nie przyszło do głowy, że głos Maćka może we mnie wywołać dreszcze. Aż mi się zimno zrobiło…


- Dzięki za torbę. Mogę?


- Zostaw. Weź mój plecak, jest lżejszy.


- ??????????????????????????????????????????????????????????????????? Co ja w ciąży jestem?!


- No chyba nie… Bierz już ten plecak i nie gadaj.


Albo mi się wydaję, albo oni mają przede mną jakieś mega wielkie tajemnice, których nie było mi dane poznać. A przynajmniej nie teraz.


- Aga? Chodź na słówko…


- Zuza, sorry – zajebiście. Odmawia mi już drugi raz tego samego dnia. Rekord! – Pogadamy później, ok.? Teraz musimy przenieść torby do tych busów. Jakby nie mogli zaparkować bliżej!


Super, teraz będę musiała słuchać jej narzekań. Idealne wakacje. A miał być luz, blus i kasztany… W końcu zatrzymaliśmy się przed jakimś morsko-niebieskim gruchotem bez przedniej szyby. Luksus, nie?


- Ok., no więc macie się nie ryć! – pan Ryszard (!) był moim ulubionym wychowawcą. Zawsze potrafił nas tak wkurzyć, że aż nam się nie chciało go oglądać podczas kolacji, dlatego zawsze brał nasze porcje, by potem wyglądać jak Obelix i Shrek w jednym. Jego pseudo brzmiało Pielgrzym (dla znajomych Pilgrim), bo zawsze miał tyle gazu w dupie, że w jeden dzień potrafiłby przejść chyba z 8 pielgrzymek do Watykanu. Tam i z powrotem.


- A można wchodzić przez szybę? – Łukasz mnie czasami dobijał. Zdaję się, że tym tekstem dobił teraz panią Sylwię, bo dostał w głowę ‘Claudią’ z zachęcającym tytułem na okładce: ‘Nasz seks. Jaki jest naprawdę?’. Hmm, bardzo ciekawe jaki xD.


- Łukasz bez zbędnych pytań – ha! Czyli dalej pamiętał nasze imiona. Pięć lat to jednak dużo czasu… - Zuza! Nie gap się tak na Maćka, tylko wchodź!


Nie no, tym tekstem mnie rozbroił. Poproś kiedyś kogoś by przy grupie 100 osób, z czego znasz 90, ktoś ci powiedział, żebyś się nie gapiła na chłopaka, jeszcze w jego obecności…


- Panie Pil… (dobrze, że się powstrzymałam. On nie wie o swoim megazajebistym pseudo!), ehm, panie Ryszardzie, ja się wcale na Maćka nie gapię!


- Zuza – starał mi się wytłumaczyć ten debil Bambi – winny się tłumaczy!


- Żebyś ty się zaraz nie nabił na tą szybę!


- Ooo, kogo my tu mamy – jeszcze ta zołza! Jak już jest pech, to 24/7…


- Ooo, Glut. Witaj – ha, ha. Dobrze jej tak.


- Widzę, że jesteś w nastroju do żartów – uśmiechnęła się tym swoim końskim ryjem. – Hej, Maciuś – i cmoknęła go w policzek. Czemu ja nie mam na n-k w znajomych terminatora?


- Cześć, Patrycja – kocham go. Nie pocałował jej, tylko się wytarł! Yeah, yeah, yeah, yeah, yeah, yeah, yeah, yeah, yeah, yeah, yeah, yeah, yeah!


- Nie lubisz truskawek? – spytała słodko.


- Wolę brzoskwiniowy Zuzy – what? Ja mam brzoskwiniowy błyszczyk? Nawet jeśli, to skąd on o tym wie?


- Rozumiem, stara, dobra Zuza. No nic, ja mam brzoskwiniowy krem na zmarszczki. Chcesz, Zuza, to ci pożyczę…


- Nie szczególnie. Tobie bardziej się przyda – i pociągnęłam Agę i Maćka za sobą do tego mega wygodnego busa. W środku był całkiem przyjemny, jeśli nie liczyć martwych much na szybach i plam po salsie. Nie było tam siedzeń tylko takie dziwne coś, w czym się śpi np. w autobusach na trasy koncertowe (zapomniałam nazwy!). Powkładaliśmy tam torby i zaczęliśmy gadać.


- Ja mam brzoskwiniowy błyszczyk?


- No, teoretycznie… - odpowiedział Maciek, trochę speszony.


- Ok… Możecie mi teraz wytłumaczyć, o co w tym wszystkim chodzi?


Momentalnie zaczęli gadać o czymś innym.


- Hej, Aga, wiesz, kto będzie w sierpniu w Krakowie na Coke’u?


- No kto?


- Muse!


- No to idziemy! W Krakowie jeszcze plakatów nie powiesili. Chamy jedne!


Nie słuchałam ich. Co mnie obchodziło, że ostatnia piosenka Łosiów była megahiperzajebiaszcza, jak się wyraziła moja przyjaciółka. Ja tam wolę Paramore. Oddaliłam się od nich o 4 metry i zaczęłam myśleć, co by było gdyby…


- Zuza! – głos Mai wyrwał mnie z rozmyślań. – Wszędzie cię szukałam!


- Hej. Gdzie Angie i reszta?


- Aaa, gdzieś tam się cisną.


- Słuchaj, Maja, ty nie wiesz, o co chodzi Maćkowi i pozostałym? Wszyscy się na mnie tak dziwnie gapią i szepczą…


- Wiem, ale ci nie mogę powiedzieć – Maja była najbardziej szczerą osobą z którą rozmawiałam tego dnia. – Wybacz.


- Spox, przynajmniej mnie nie zignorowałaś.


- Podobasz się Maćkowi… I Kubie…


- CO?! – nie żartuję, popatrzyłam na nią jak na Amy Winehouse.


- Podobasz się Maćkowi i Kubie…


- Majka, może wyglądam jak idiotka, ale nią nie jestem!


- Ja cię nie oszukuję… Ja mówię całkowicie serio… Odwróć się, tylko delikatnie, i zobacz, jak Maciek na ciebie patrzy…


Zrobiłam to, co mi kazała, delikatnie niby od niechcenia odwróciłam się. Maciek nie zdążył przechylić głowy, mało tego, spojrzał mi głęboko w oczy, mimo tych dzielących nas 4 metrów… Z uśmiechem na ustach odwróciłam się do Majki. Żadna z nas nie była idiotką.


- Ok., z Maćkiem to ci wierzę. Ale o co cho z tym Kubą?


- Noo. Podobasz się Kubie.


- Jezu, kiedyś było tak, że nikomu się nie podobałam, a teraz aż dwum… Zajebiście.


- Jak chcesz, to ja chętnie przejmę Kubę. To drugie po Maćku ciacho w tym busie.


- Rób z Kubą co chcesz…


- Dzienks! – była z tego powodu szalenie zadowolona. Przez mózg mi przeszło, że one wszystkie muszą tego Kubę wręcz ubóstwiać. Mi się wydawał chamski i zapatrzony w siebie… Gdy tak błądziłam w tych moich myślach, ktoś podszedł do mnie od tyłu i złapał w pasie.


- Hmm – mruknęłam, w przekonaniu, że obejmuje mnie Maciek – słodki jesteś, tylko nie wiedziałam, że taki szybki…


- Jeszcze mnie nie znasz – odparł Kuba i pocałował mnie w szyję. Nie ukrywam, przeżyłam lekki wstrząs, ale…


- Kuba?! Sorry, pomyliłam cię z kimś innym! – wykrzyczałam to na tyle głośno, żeby każdy, kto był wtajemniczony w ten ich plan ‘Zuza i Maciek’ mnie usłyszał i ściągłam jego ręce z moich bioder. Szybko się przemieszczał, nie?


- Eee – chyba jeszcze żadna laska mu nie odmówiła. – Zobaczymy!


I odszedł. Nie bardzo wiedziałam, co znaczy to jego `Zobaczymy`, ale mimo wszystko się nie przejęłam.


- Bardzo dobrze, że spławiłaś tego Kubusia – nagle obok mnie wyrosła Aga.


- Hmm? Nie zrobiłam tego, dlatego że mi się nie podoba, wręcz przeciwnie, tylko dlatego, że kocham Maćka…


- To się dobrze składa! – odparła z szerokim uśmiechem i znowu mnie zostawiła. Trzeci raz tego samego dnia…


Nareszcie ruszyliśmy. Trochę szarpało, a ja nie miałam się kogo złapać. Stałam tam sama, przy jednej z tych much, i się zastanawiałam, jak to jest być jedną z nich. Zero miłości, jesz, co chcesz, i do tego masz skrzydła. I żyjesz tak sobie spokojnie, dopóki nie wpadniesz na szybę jakiegoś jaguara (żeby było śmieszniej, marka tego busa to właśnie jaguar!) albo jakiś palant nie zabije cię ‘Playboyem’ czy innym szmatławcem…










*pan Ryszard jest prawdziwy i jako jedyny nie ma zmienionego imienia.


Jego oficjalne pseudo to serio Pielgrzym lub Pilgrim.






**wszystkie teksty piosenek, które są lub będą zamieszczane, są napisane przeze mnie.

1 komentarz:

Pwoperfisz pisze...

O ja piepszę.
Mega, Anka, Meeega!
Nieźle się uśmiałam :P
Tylko taki jeden mankament "- Zuza – ostatnia z dziewczyn była blondynką (nowość, prawda?) z zielonymi, roześmianymi oczami." pomyliłaś imiona :D
A i proszę o rozwinięcie wątku mojej postaci.
Ebuś, Lijewski i Mefju z Mjusa razem wzięci. Cuudo ;*

Prześlij komentarz